nie mogę się od czarnego hałasu uwolnić, najlepiej smakuje nocą, owszem. singlowy poniżej lepiej brzmi na płycie, w wersji nieskróconej. I to nie jest czuły punkt 70-minutowego albumu...
słońca, wiosny, bezsenności.
czwartek, 11 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz