kupujecie płyty w ciemno? jeśli w ogóle kupujecie... zdarza Wam się zajrzeć na półki w sklepie muzycznym i zwrócić uwagę na nieznany krążek? bo okładka, bo napis, bo coś tam. i najważniejsze, kupiliście, bo estetycznie Wam się spodobało wydawnictwo albo że to kolejna płyta z tej albo tamtej wytwórni? zamieszałem. ale już prowadzę do finału. bo.... przekonanie, że nazwa wytwórni ma swoją siłę i oddziałuje na artystów oraz fanów po raz kolejny daje o sobie znać. sam wiele razy, przeszukując półki z promocją natrafiałem na nazwy Ninja Tune, Morr Music czy Domino Records. Najpierw oswoiłem się spokojnie z nazewnictwem. później zacząłem kupować w ciemno. wszystko trafione. gdybym spotkał w miejscu z przeceną ostatni krążek Beach House, w ciemno - jest delikatnym określeniem własnych chęci posiadania tej muzycznej układanki.
Sub Pop po raz kolejny zachwyca powyższym duetem...
Sub Pop stał się już dawno, i to pewnie nie tylko dla mnie, legendą. Właściciele firmy stale dbają o jakość wydawanych krążków, tak jakby wszystko się działo pomiędzy przewodami łączącymi wytwórcę z artystą, marketingowca z grafikiem, kosiarza umysłów z trendseterem. Cholera, wszystko gra.
Sub Pop mnie pociągał w tamtym roku, czy to Iron & Wine, czy Tiny Vipers, która za trzy dni przyleci nad Wisłę. Bo to obecnie wspólny pociąg do lepszego - tych, którzy na tym zarabiają, no i tych, którzy chcą zarabiać, i być sławni inaczej (czyt. alternatywnie).
Beach House i tak będę miał, bez względu, czy pojawi się na mej ulubionej półce, z promocją gwarantującą pełny koszyk, pusty portfel i pełne zadowolenie, czy też nie trafi zupełnie do Polski. od czego są sklepy bez widocznych półek..
kupujcie płyty. i patrzcie nie na kolory, a na prawa autorskie i obok nich na coś z napisem "records".
na dokładkę Beach House. bo we mnie jest ten świat.
wieczorne plum.
poniedziałek, 15 marca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz