
***
gdybym miał wybierać pośród środków zastępczych, znaleziony niedawno, wydaje się być niezawodny. Bo jak nie odczuć kosmosu, który proponuje Hugo Race. Muzyk aktywny od lat 80-tych na scenie w rodzimej Australii, wreszcie i poza nią, za sprawą m.in. gry w Bad Seeds, czy własnego zespołu True Spirit. Nowa sprawa - to już jego nazwiskowa praca - "Between Hemispheres" ukaże się w Polsce 5 października, na świecie - tydzień później. Wydawcą jest polska oficyna Gusstaff Rec. To nie pierwsze wydanie czysto polskie. Ale chwalić trzeba, bo miałknięcia "źle, źle, źle" są na porządku dziennym. Zaprzeczmy.
Podoba mi się zdanie, które wymyśliła wytwórniowa drukarka, zacytuję: "Podróż w lodowatą szczelinę między kwantami a cyframi, ponadwymiarowe medytacje przechodzą przez synapsy między lewą a prawą półkulą mózgu, między myślą a ekspresją, między dwoma oscylującymi magnetycznymi biegunami - między półkulami."
Sam bym tego tak spójnie nie ujął - kieruje myśli do poprzedniego postu. Steku - słów.
Blues odchodzi w cień połączeń akustycznych warstw z korzennymi przestrzeniami rodem z dalekich plemiennych świąt. Dramat i pustka. A przy tym brutalność głębi. We wszystko zajrzał i pomieszał Michał Jacaszek, który zajął się masteringiem wydawnictwa.
I ważne. Hugo Race, co zaskakujące, pojawi się w Olsztynie, zapowiedź brzmi: 23 października, miejsce jak dotąd nieznane. Obecność obowiązkowa.
pwł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz