
Willard Grant Conspiracy. Robert Fisher. Tyle powinno się obowiązkowo znaleźć. Dziewiąty album, ich, wpadł do mnie niespodzianie, od tak. Pocztą. I skromnie nieskromnie zajechał mój odczyt. Myślowy, jak i zewnętrzny. Bo pląs na tę nutę udał mi się ostatnio, jak nigdy. Folkowe ograniczenie do minimum. Nagrywka w dwa dni powszednie. Skrzypce, gitary. Steve Wynn. Gdybyś rozbierał / rozbierała się do wanny. Willard mógłby Ci podać radykalnie ręcznik otuchy bądź parę w usta.
szczególnie "Scars" pod trzecim. poniżej jednak jedynka.
Soft Hand-Willard Grant Conspiracy
przyjeżdżają gdzieś w okolice, koniec września to Niemcy, październik to Włochy, Hiszpania i Belgia... może coś takiego jest w powietrzu, że jesienią te "la la la la" wpada do jeszcze chłodnych wnętrz izb, jak motorniczy wpada w mechanizm pułapkowy czasem w przerwie zajęć.
Odetchnijcie.
pwł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz